Młody PR a PRaktykuj za granicą 2009

Kamil Bałuk wrócił niedawno z finału konkursu PRaktykuj za granicą. Był bardzo blisko podium – poprosiłam go więc, aby podzielił się z nami wrażeniami. Jego notka poniżej, a zdjęcia dodam niebawem. Mam nadzieję, że Magda Górnicka – druga finalistka konkursu należąca do Młodego PR także coś od siebie napisze?

„VI finał PRaktykuj za granicą – wrażenia.

Młody PR to szanse, także konkursowe. Dlatego wziąłem udział w konkursie „PRaktykuj za granicą 2009” organizowanym przez Instytut Monitorowania Mediów w Warszawie. Warto było spróbować, bo do wygrania były 3 ciekawe staże: Fleishman-Hillard (Londyn), Hill&Knowlton (Bruksela), LEWIS PR (Londyn). Bardzo fajnym aspektem konkursu jest to, że co roku partnerem jest inny NGO, któremu uczestnicy przygotowują strategie. Korzysta więc zarówno NGO, jak i uczestnicy. W tym roku takim partnerem była Fundacja Hospicyjna z Gdańska.

Dla fundacji można było przygotować do wyboru:

– wydarzenia lub unikalne narzędzia promocyjne;

– strategię kampanii przekonującej ludzi powyżej 50. roku życia do wolontariatu w hospicjach

– całoroczną strategię promowania poprzez znaną osobę – ambasadora.

Wybrałem środkowy temat, dający chyba największe pole do popisu. Pierwszy etap – 3-stronicowy wstępny projekt i selekcja 15 osób. Drugi etap – 15 stron całościowej strategii. Co do tematów, mój okazał się zdecydowanie najpopularniejszy – z tego co pamiętam, w drugim etapie aż 10 z 14 osób wybrało właśnie wolontariat i ludzi starszych. Co ciekawe, zwyciężczyni wybrała temat pierwszy, wyróżniając się tą decyzją na tle finalistów.

Sam finał był bardzo przyjemny, odbywał się w IMM w Warszawie – sympatyczne i dosyć kameralne mimo wszystko miejsce. Mieliśmy przed jury zaprezentować naszą strategię w PowerPoincie i podsumować ją po angielsku. Jak się okazało, byłem jedynym męskim przedstawicielem młodego PR-u. I tu chciałbym podkreślić bardzo przyjemną rzecz – atmosfera była zdecydowanie miła.

Brałem udział w kilku konkursach w życiu, ale ten był dosyć wyjątkowy – ‚rywalki’ sympatyczne, zero zawiści, czekając na wywołanie kolejnych osób siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy, później poszliśmy razem na kawę. Jury również było bardzo sympatyczne, nie był to na pewno egzamin przed srogą komisją.Co ciekawe, oprócz składu jury wymienionego od początku w konkursie (można zobaczyć sobie na stronie konkursu), oglądali nas i zadawali pytania przedstawiciele warszawskich agencji.

Chociaż było blisko, nie udało mi się w tym roku zdobyć lauru. Wbrew pozorom jednak sam udział był i tak wart zachodu – dostałem pouczające uwagi nt. błędów, jakie popełniłem, a i samo tworzenie własnej kompleksowej strategii to coś ponad program, porównując do studiów. Bardzo fajny był też moment, w którym ostatecznie przekonałem się, jak dużo się nauczyłem – krótka rozmowa z panem Kławsiuciem z Fundacji Hospicyjnej w której poczułem, że wiem o czym mówię, znam plusy i minusy promocji Fundacji i hospicjów w Polsce, mogę coś poradzić i zaproponować rozwiązania. Fajne uczucie. Polecam każdemu start w konkursie – sam też spróbuję za rok, a nuż coś z tego wyjdzie.

Kamil”

W imieniu Stowarzyszenia Młody PR serdecznie gratuluję Kamilowi i Magdzie – liczę na jeszcze liczniejszy udział w konkursie w przyszłym roku!

Reklamy

komentarze 4

  1. Kiedyś (prehistoria) też byłem finalistą i też nie udało mi się wygrać:)

    Z perspektywy czasu doświadczenie było cenne, ale jednak feedbacku mogłoby być więcej:)

    Pozdr,

    Maciek

  2. Gratulacje! Aż sama nabrałam ochoty, by spróbować swoich sił w kolejnej edycji:)

  3. Jeśli o mnie chodzi – z konkursem było trochę przypadkowo. Słyszałam o poprzednich edycjach, ale gdy akurat szukałam czegoś na stronie IMM, było tam ogłoszenie o ostatecznym deadlinie. Wysłałam strategię – wybrałam temat 1. – wolontariat 50-latków.
    To ogromne wyzwanie, bo ta grupa wiekowa jest najczęściej pomijana przy planowaniu kampanii (oczywiście, w Polsce – w USA cały segment 50 plus funkcjonuje zupełnie inaczej).
    Wydawało się, że te osoby spędzają czas tylko w kościele i przed telewizorem.
    Wokół tego – przekornie – wybudowałam strategię.

    Udział w konkursie, choć nie udało mi się wygrać, był cennym doświadczeniem, bo przede wszystkim prowokował do poszukiwań innych sposobów dotarcia do grupy docelowej niż te najprostsze.

    Czasami jest trudno dotrzeć, ale w końcu – można, istnieją, są sposoby.
    Niestety, w przeciwieństwie do Kamila, nie zdążyłam podpytać o feedback w kuluarach, bo prosto z konkursu biegłam do ambasady amerykańskiej na uroczystość uruchomienia serwisu z okazji 90. rocznicy stosunków Polska – USA.

    Cieszę się natomiast, że w jury zasiadał G.Abramczyk, którego – jako wielbicielka tematyki amerykańskiej – wielce podziwiam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: