Pierwszy człowiek na księżycu

Autor: Justyna Obara

flaga20 lipca minęło 40 lat od pierwszego lądowania człowieka na księżycu. Dla pamiętających to wydarzenie była to okazja, by przypomnieć sobie przeżywanie wtedy emocje, zwłaszcza, że wierzono wówczas, że stopy Neila Armstronga przecierają jedynie szlaki dla wielu innych, których właściciele będą kolonizować księżyc. Dla specjalistów ds PR 20 lipca 1969 roku był jak gwiazdka i urodziny w jednym. Motyw lądowania na księżycu, był i nadal jest eksploatowany przez specjalistów ds PR, marketingu i reklamy.

Zresztą sam fakt wystrzelenia Armstronga i Aldrina w kosmos był wynikiem walki wizerunkowej USA i ZSRR (by nie użyć tu brzydkiego słowa ”propagandowej”). Gdy w 1961 roku prezydent Kennedy prosił kongres o zwiększenie funduszy na program kosmiczny, pragnął ratować PR własny i kraju, nadszarpnięty zimnowojennymi porażkami, takimi jak nieudana inwazja w Zatoce Świń. Niepowodzeniami USA były także rosyjskie sukcesy, w tym lot Yuriego Gagarina po orbicie Ziemi.

Zatknięcie amerykańskiej flagi na księżycu było równoznaczne ze zwolnieniem tempa podboju kosmosu. Nie było jużtu byłem o co się ścigać (technologia nie pozwalała jeszcze na wyznaczanie nowych celów w kosmosie) ani z kim (rosyjskie imperium borykało się z coraz to nowymi problemami wewnętrznymi) . Dziś USA ma kłopoty ze skonstruowaniem rakiety, która zabrałaby astronautów na księżyc, a poprzedni szef NASA Michael Griffin by ratować budżet agencji straszył kongresmenów, że Amerykanie mogą zostać powitani na Srebrnym Globie przez Chińczyków. Istnieje zatem niebezpieczeństwo, że jeszcze długo przyjdzie nam czekać na kolejne wiekopomne dla ludzkości kroki w przestrzeni kosmicznej. Na razie musimy się zadowolić kupnem kawałka meteorytu na e-Bay. A temu, kogo na taką ekstrawagancję nie stać, pozostaje cieszyć się reklamami, które nawiązują do wydarzenia sprzed czterdziestu lat. Zobaczcie sami!

Szkolenie z blipa w następny wtorek

W związku z tym, że wielu Stowarzyszonych chciałoby w końcu zrozumieć czym się tak jaram na blipie postanowiliśmy przeprowadzić krótkie szkolenie z obsługi i zasad mikroblogowania.

Myślę, że ułatwi Wam to wejście w bliposferę i oszczędzi niemiłych niespodzianek.

Szkolenie odbędzie się we wtorek 4 sierpnia o 18:00 w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwerku Wrocławskiego w sali Kameralnej Zachodniej.

Szukamy punktu G z portalem kulturalnym

big copyKiedyś na portal G-punkt.pl prowadził link z bloga erotycznego. Jego poczytność w tych dniach znacząco podskoczyła. Poszukiwaczy sekretów kobiecego ciała zaskoczyć musiał fakt, że zamiast mapy intymnych wzgórków i dolin odnaleźli kopalnię wiedzy o wysmakowanej i ambitnej kulturze.

Tu możecie przeczytać o szczegółach współpracy Młodego PR z G-punktem. Dzisiaj słów kilka o samym portalu.

G-punkt sięga głębiej w poszukiwaniu ciekawych i wyrazistych zjawisk kultury już od trzech lat (12 października to data jubileuszu, na który zapraszamy już teraz). Dziennikarze portalu śledzą z zaangażowaniem wydarzenia wrocławskiej i ogólnopolskiej sceny muzycznej i teatralnej. Wiele miejsca poświęcone jest również recenzjom literackim i filmowym. Obok relacji i recenzji znajdziemy tam liczne eseje i wywiady.

W czerwcu na spytki dziennikarka wzięła nagrodzonego Oskarem  Tomasza Bagińskiego. Opowiedział o swojej najnowszej animacji „Kinematograf”, planowanym pełnometrażowym filmie „Hardkor 44” o Powstaniu Warszawskim oraz przewadze nowoczesnej technologii nad benedyktyńską cierpliwością.

Obok słowa pisanego na portalu ważną rolę odrywa obraz. Poligonem artystycznym młodych fotografów jest Fotosfera oraz dział Galerie, w którym umieszczane są dokumentacje fotograficzne najważniejszych wydarzeń. 

index.php

Zdjęcie ze spektaklu niedawno zmarłej Piny Bausch. Fotorelacja z wydarzenia: http://gpunkt.pl/content/ostatni_spektakl_piny_bausch

 

Portal jest tworzony z myślą o wymagającym odbiorcy, który sięga po najbardziej smakowite kąski dostępne na kulturalnej uczcie. G-punkt zwraca również uwagę na te, które serwowane są spod lady. Podaje egzotyczne dania, hołdujące wyrafinowanym podniebieniom.

Nowa specjalizacja na Dziennikarstwie i Komunikacji Społecznej

autor: Aleksandra Kałdonek

edu Na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna pojawiła się nowa specjalizacja. Jeśli interesuje Cie kształtowanie wizerunku firmy i procesy komunikacyjne, to z pewnością powinieneś przeczytać ten tekst.

Projektowanie komunikacji i wizerunek organizacji to świeża specjalność, która (jestem pewna) cieszyć się będzie coraz większą popularnością. Na pewno jest to praca z doświadczoną, kreatywną kadrą, która nie zamyka się w określonych ramach, ale uczy szukania zawsze najlepszych rozwiązań i tworzenia jeszcze lepszych pomysłów i projektów. Kierunek kształci zarówno w trybie dziennym jak i zaocznym, absolwenci otrzymują tytuł licencjata i magistra. Nie jest to pierwsza specjalizacja zajmująca się taką tematyką, jednak myślę, że obok Public Relations, „Projektowanie komunikacji i wizerunek organizacji” ma duży potencjał.

Projektowanie komunikacji, tzw. communication design i wizerunek organizacji jest tak samo nową jak i rozwojową specjalizacją. Jak sama nazwa wskazuje, profesja opiera się w dużym stopniu na teorii komunikacji, skutecznym tworzeniu metod komunikacyjnych, diagnozowaniu barier i zakłóceń w komunikowaniu, opiniowaniu istniejących programów komunikacyjnych. Specjalność bazuje na konkretnych płaszczyznach jak Corporate Identity, projektowanie stron internetowych i tworzenie informacji i grafiki. Absolwenci zajmują się więc, oprócz idei komunikowania, także projektowaniem wizerunku firm czy też reorganizacją zastałych wizerunków oraz tworzeniem strategii rozwoju. Duży nacisk kładzie się nie tylko na tworzenie informacji językowej, ale i graficznej. Aby cały system komunikacji funkcjonował dobrze, także w środowiskach międzykulturowych, potrzebna jest też wiedza z zakresu socjologii, prawa, psychologii, stosunków międzynarodowych czy komunikacji interkulturowej. Wszystkie te zajęcia są w programie studiów i stanowią uzupełnienie wiedzy tej specjalizacji.

Absolwenci mogą śmiało zajmować stanowiska w firmach zajmujących się optymalizacją i projektowaniem procesów komunikacyjnych, agencjach CI, agencjach reklamowych, a także agencjach PR. Mogą sami szkolić kadrę kierowniczą i pracowników przedsiębiorstw odpowiedzialnych za stosunki interpersonalne, jak i zakładać firmy zajmujące się procesami komunikacyjnymi czy tworzeniem wizerunku organizacji.

Nowa specjalizacja to nie tylko szansa dla przyszłych absolwentów, ale też możliwość rozwoju dla wszystkich zainteresowanych kwestiami kształtowania wizerunku i projektowania właściwych programów komunikacyjnych. Według mnie Projektowanie komunikacji i wizerunek firmy to szansa na zdobycie nowych doświadczeń i wykorzystania ich w praktyce. Jest to przecież bardzo rozwojowa branża.

PŁATNY WARSZTAT DZIENNIKARSKIEJ SZKOŁY TVN 24

autor: KINGA PAWLAK

JobWanted Nie jest łatwo załapać się na dobre praktyki. Jak wiadomo każdy z nas chciałby nauczyć się czegoś więcej niż parzenia kawy czy podawania herbaty ;) A na pewno uzyskać doświadczenie i większą ilość godzin zajęć praktycznych niż te oferowane na uczelniach, jeżeli w ogóle o takich można mówić. Program studiów przewiduje zazwyczaj więcej godzin z zajęć teoretycznych – praktyki trzeba szukać gdzie indziej. Na rynku pracy pojawiają się różne oferty, jednak z taką jak oferuje TVN 24 spotykam się po raz pierwszy…

Z osób, które do 31 lipca złożą swoje CV, list motywacyjny oraz uzasadnią, dlaczego to właśnie one powinny zostać wybrane TVN 24 wyłoni 16 osób, które we wrześniu rozpoczną miesięczne praktyki.

Stacja oferuje 200 godzin warsztatów dziennikarstwa informacyjnego, a w nich:
– pisanie tekstów informacyjnych oraz montaż krótkich form telewizyjnych (vo/off)
– podstawy telewizyjnego dziennikarstwa informacyjnego
– poznanie programów komputerowych, przy pomocy których powstają serwisy najlepszej polskiej telewizji informacyjnej
– prowadzenie wywiadu
– przygotowywanie dobrej relacji dziennikarskiej z miejsca wydarzenia
– przygotowywanie materiału, na bazie którego będą powstawały materiały do serwisów informacyjnych
Po ukończeniu praktyk studenci oprócz doświadczenia zyskają certyfikat, referencje oraz portfolio na dvd z materiałami prezentowanymi i przygotowanymi przez siebie samego, z nagraną własną próbą kamerową.

Koszt praktyk to 2000 zł…ale jak mówi Lidia Zagórska z biura prasowego TVN-u. – „Uczestnicy płacą, ale mają możliwość odbycia większej liczby praktycznych zajęć niż na tradycyjnych studiach dziennikarskich”.
Na początku byłam tym faktem zdziwiona. Wiedziałam, że za praktyki studenci nie dostają pieniędzy, ale żeby za nie płacić? Moje wątpliwości rozwiał jednak Michał Samul, zastępca redaktora naczelnego TVN 24, który twierdzi, że: „Formuła płatnych szkoleń istnieje w mediach od lat. Prowadzą je choćby media publiczne”.
Natomiast Paweł Nowacki, redaktor naczelny serwisu dziennikarstwa obywatelskiego Wiadomości24.pl. uważa, że ITI korzysta z marki, jaką wśród młodych ludzi wyrobiło sobie TVN 24. „TVN 24 nie dość, że nie płaci stażystom, to jeszcze żąda od nich pieniędzy” – komentuje.

Podejrzewam, że praktyki w TVN 24 są marzeniem większości studentów dziennikarstwa czy PR. Zastanawia mnie jednak czy młodzi ludzie, którzy przeważnie sami utrzymują się w dużych miastach są w stanie zafundować sobie taką przyjemność?

Job Evaluation Day Image

Na pewno do TVN 24 trafi mnóstwo podań. Uważam jednak, że jeżeli wyłaniają kilkanaście najlepszych osób to praktyki powinny być darmowe. W końcu nie są one dostępne dla wszystkich, a żeby się zakwalifikować do ścisłej szesnastki trzeba posiadać pewne umiejętności, doświadczenie i powalające CV. Stacja TVN jest jedną z najbogatszych. Moim zdaniem mogłaby swobodnie zainwestować w rozwój przyszłych dziennikarzy.
Nie jestem za tym, żeby za takie wyróżnienie płacić, ponieważ sama opłacam swoje zaoczne studia i ich semestralny koszt pokrywa się z opłatą za miesięczne praktyki. Jednak jak już wspomniała Luiza – „Ja jestem za – zgodnie z zasadami rynkowymi – jest popyt jest podaż”.

Wszystkim zainteresowanym wzięciem udziału w warsztatach dziennikarskiej szkoły TVN 24 życzę powodzenia i połamania pióra przy wypisywaniu swoich zalet! :)

Personal branding

brand mePrzeczesując dzisiaj sieć w poszukiwaniu nowych inspiracji, natrafiłem na ciekawy post Briana Solisa. Dla tych którzy nie wiedzą, małe wprowadzenie: Solis to szef agencji FutureWorks z Doliny Krzemowej, specjalizującej się w PR 2.0, a także autor książki „Putting the Public Back in Public Relations„, która, mam nadzieję, niedługo znajdzie się w moim posiadaniu.

Wracając jednak do posta. Solis przytacza w nim między innymi szereg przykładów, wykorzystywania przez firmy danych znalezionych w internecie do celów rekrutacyjnych. Oczywiście to nic odkrywczego, bo nawet w Polsce googlowanie przyszłych pracowników staje się niemal powszechną praktyką. Jednak Solis posługuje się tymi przykładami, w nawiązaniu do szerszego problemu, świadomego budowania swojego wizerunku w sieci.

Wszystko co robimy, o czym mówimy i czym dzielimy się z innymi w internecie buduje nasz wizerunek. Oczywiście każdy z nas ma pewną sferę prywatności, którą niekoniecznie chciałby udostępniać wszystkim wokoło – tym bardziej jeśli są to jego potencjalni szefowie. Niezależnie od tego, nawet prywatna obecność w internecie, może rzutować na przyszłość zawodową, o czym niejeden już się przekonał (np. szesnastoletnia Kimberley Swann, która na Facebooku dzieliła się swoimi wrażeniami z nowej pracy: “first day at work. omg (oh my God)!! So dull!!” i “im so totally bord!!!”; za co została zwolniona po dwóch dniach). Chcemy tego czy nie musimy pamiętać, że WSZYSTKO co zostawiamy po sobie MA ZNACZENIE.

Jak pisze Solis – oczywiście jesteśmy tylko ludźmi i czasem mamy najzwyczajniej w świecie ochotę na odrobinę zabawy. Powinniśmy jednak nauczyć się wykorzystywać sieć do naszych celów i rozdzielać to co prywatne od tego co publiczne. Zgadzam się, że internet daje nam wprost nieograniczone możliwości w kreowaniu swojej personal brand. Jesteśmy w pewien sposób celebrytami i jako tacy możemy zwrócić na siebie uwagę wielomilionowej widowni. Musimy tylko nauczyć się kierować ten potencjał na określone tory, zarządzać swoim wizerunkiem jak marką i sukces gwarantowany. Szczególnie w naszej branży jest to umiejętność przydatna a nawet pożądana. mac brand

Narzędzi ciągle przybywa – faceboook, blogi, twitter i inne mikroblogi, dzięki nim mamy możliwość wyrażenia siebie i pokazania kim jesteśmy. Oczywiście nie każdy musi wiedzieć, w jakiej pidżamie kładziemy się spać, albo że nasza szczoteczka ma kształt różowego tygryska. I w tym właśnie rzecz – to my decydujemy o tym jak inni nas postrzegają a nie odwrotnie.

Nie kupuj trójek!

Autorka wpisu: Kinga Pawlak

www.niekupuj3.pl to akcja przeciwko klatkowemu chowowi kur.

Jedynki i zerówki – to najzdrowsze jaja, z chowu wolnowybiegowego i ekologicznego, gdzie kury mają mnóstwo swobody- dostęp do świeżego powietrza, grzęd, światła słonecznego i nieograniczonych w czasie i przestrzeni spacerów po zielonej trawie i kurniku u babci ;)

Trójki – bez wątpienia jajka niezdrowe, gorsze w smaku i przede wszystkim wyprodukowane przez kury żyjące w stresie i niegodnych warunkach…Obcięte dzioby i podcięte ścięgna. Brak miejsca do poruszania. 8 kur w klatce o wymiarach 50x50cm… Sztuczne światło, co półtorej godziny budzi ptaki, przez co przyspiesza naturalny cykl produkcji jajka. Kury te żyją o połowę krócej niż normalnie hodowane, a umierają w męczarniach tarzając się we własnych odchodach. Czyli jednym zdaniem samo cierpienie…

W Wielkiej Brytanii, Holandii i Niemczech ponad 40% jaj pochodzi od kur z wolnego chowu. Jednak u nas 90% to tzw. jaja trójki. Do Polaków trudniej dociera fakt, że kury z chowu klatkowego faszerowane są genetycznie modyfikowanymi paszami i szprycowane antybiotykami w niewyobrażalnych dawkach… Ekolodzy wywalczyli zakaz chowu klatkowego we wszystkich krajach Unii Europejskiej, który ma wejść w życie w 2012 roku.

Jednak Piotr Matecki z Bed & Breakfast podkreśla- „Nie widzę powodu, byśmy mieli czekać do 2012 roku na odgórną decyzję Unii regulującą tę kwestię. Chów klatkowy jest niehumanitarny. Powstałe w nim jaja są niezdrowe”. Inicjatorem kampanii, twórcą spotu reklamowego oraz strony http://www.niekupuj3.pl/ jest warszawska agencja reklamowa Bed & Breakfast (www.bbagency.pl). Patronatami medialnym akcji są miesięcznik Brief (www.brief.pl) i interia.pl. Krakowskie Stowarzyszenie „Zielona inicjatywa gospodarcza” oraz Gazeta BioKurier między innymi również wyraziły chęć promowania niekupujtrójek.pl.

Plakat bed&breakfast

Plakat bed&breakfast

Zaczęło się od życzeń wielkanocnych, jednak w nietypowej formie…. Akcja, która wyglądała na wielkanocną, wcale taką nie byłą. Jak informuje Bed & Breakfast – „Nie kupuj 3” nie opada z sił, nie zwalnia tempa. Ciągle krząta się, krzyczy i przebija przez szary tłum, a co najważniejsze osiąga sukcesy!” – za co dla nich wielki szacunek!

Jak na kampanię społeczną przystało, Nie kupuj 3 ma wielu sprzymierzeńców wśród gwiazd. Akcję popierają między innymi: Stanisław Tym, Katarzyna Skrzynecka, Katarzyna Bujakiewicz, Robert Makłowicz, Krzysztof Globisz, Magdalena Różczka, Tomasz Kammel, Kasia Kowalska, Marcin Kwaśny, John Porter i Anita Lipnicka. I żeby tego było mało to na nich lista się nie kończy. Wciąż rośnie grupa ambasadorów, którą ostatnio zasilili znany aktor- Piotr Skarga oraz Marek Bieńczyk – koneser win.

17 czerwca w warszawskim klubie Utopia odbyła się medialna inauguracja kampanii „Nie kupuj 3”. Podczas uroczystości głos zabrał fotograf -Tomasz Sikora, który jest twarzą akcji. Nie zabrakło również wykładu poprowadzonego przez Krzysztofa Bąkowskiego. Autor mówił o filozofii zdrowego żywienia i niezdrowych jajach trójkach oraz ulotek informacyjnych o rodzajach chowów i jajach, które z nich powstają.

Słowami Beaty z Bed & Breakfast mogę spokojnie zakończyć notkę, bo chyba nie wymyślę trafniejszego podsumowania  „Nie kupuj 3″ robi konkurencję aktualnej pogodzie, gdyż kampania bez wątpienia jest gorętsza. Prawie wrze, oby tak dalej :) ‘

P.S. A Ty wiesz, jaki „kod jesz” ?