Zapraszamy do wzięcia udziału w Social Media Day

Obchodzimy dzień dziecka, dzień ojca, dzień strażaka. A co z mediami społecznościowymi?  Z inicjatywy Mashable.com, już w najbliższą środę na całym świecie będziemy świętować Social Media Day. Z tej okazji, praktycy i entuzjaści społecznego internetu spotkają się na Mashable Meetup w ponad 500 miastach świata. W Polsce – zapraszamy do Wrocławia – ale też na Blipa, Twittera i Facebooka.

– To wyjątkowa okazja, by włączyć polskie środowisko ludzi zajmujących się social media w globalne obchody dużego wydarzenia – mówi Szymon Sikorski, dyrektor generalny agencji Publicon, która wraz z Uniwersytetem Wrocławskim organizuje środowy Mashable Meetup.  Spotkanie, organizowane  dzięki platformie Meetup, rozpocznie się o w środę, 30 czerwca o godz, 18.00 w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Jego przebieg będzie relacjonowany dzięki Twitterowi,  YouTube i Flickrowi i użyciu  hashtagu #smday: w ten sposób wrocławscy uczestnicy Mashable Meetup będą w real time dzielić tym, co się dzieje na ich spotkaniu, ze wszystkimi, którzy będą uczestniczyć  w spotkaniach na całym świecie.

W programie: Panele dyskusyjne
– miasto i social media: lokalna społeczność, mobilny internet, promocja miasta – postawy obywatelskie dzięki społecznej sieci – wśród naszych gości m.in. Paweł Andrzejczuk, autor blogu „Wrocław z wyboru”.
– przyszłość serwisów: w którą stronę będą ewoluowały serwisy społecznościowe? Jakie użyteczności będą najbardziej i najszerzej promowane? Czy zmiana naszej-klasy na nk.pl to ustanowienie nowej jakości dla pozostałych polskich społeczności? Będą o tym mówić m.in. Dominik Kaznowski z nk.pl i Adam Zygadlewicz, twórca Flakera.

Po spotkaniu, zapraszamy na ogólnopolski panel online:
W trzech blokach tematycznych zaproszeni rozmówcy – specjaliści będą odpowiadać na pytania uczestników panelu dzięki kanałom na Facebooku (facebook.com/smdaypoland), Blipie (^smdaypoland) i Twitterze (@smdaypoland)
20.00 – 20.30 – Przyszłość marketingu i PR w Social Media
20.30 – 21.30 Polityka
21.30 – 22.30 What’s next ?

Swoje uczestnictwo w Mashable Meetup można potwierdzić :
http://www.meetup.com/Mashable/11104/?a=bn6_l1
O agendzie i prelegentach , a także innych szczegółach na :
http://socialmedia.publicon.pl/index.php/smday/

Reklamy

Amnesty International walczy o godność

Autorka- Natalia Nylec

Dzisiejszym happeningiem na Placu Zamkowym w Warszawie rozpoczyna się akcja Amnesty International „Żądamy godności”.

O godzinie 15:00 wolontariusze udający pracowników biur podróży będą oferować wycieczki w rejony , gdzie prawa człowieka są nagminne łamane, a standard życia przerażająco niski. Wieczorem impreza przeniesie się do klubu Powiększenie – tam wyświetlany będzie dokument nagrodzony na tegorocznym Planete Doc Review – „Kowboje z Indii”. Kampania ma na celu zwrócenie uwagi na problem łamania praw ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie. Jest głosem skierowanym do osób wpływowych i wielkich korporacji, które często dopuszczają się nadużyć wobec pracowników. W ramach kampanii realizowany jest także projekt Amnesty Bus. Wszędzie tam gdzie się pojawi będą miały miejsce również happeningi, dyskusje, warsztaty. Żółty autobus Amnesty zatrzyma się tego lata w wielu miastach oraz na dużych festiwalach.  Będzie go można spotkać m.in. na Openerze czy Woodstocku.
Więcej na amnesty.org.pl i zadamygodnosci.pl

Domowe sposoby na Mundial

Jeżeli twój mężczyzna w ostatnim czasie tępo wpatruje się w telewizor, kupuje hektolitry piwa,  na okrągło mówi o piłce nożnej, przy tym jest bardzo pobudzony, a jego oczy dziwnie świecą, oznacza to tylko jedno: twojemu ukochanemu dolega „mundialowe szaleństwo”.

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej to czas, kiedy większość mężczyzn na Ziemi jest nieobecnych duchem,  a ich zachowanie sprawia, że kobiety zaczynają się zastanawiać nad  wizytą u specjalisty lub adwokata. Nim podejmiesz jakiekolwiek kroki wypróbuj domowe sposoby na przetrwanie Mundialu.

Pierwszym sposobem jest BITWA. Potyczka ta to starcie charakterów, w której wygrywa silniejszy. Sposób ten opiewa nierzadko w pot i łzy.  Jest to trudna taktyka tylko dla twardych „zawodników”.  Pamiętaj, że twój „misiu” jest pod wpływem czegoś, czego zdrowy, kobiecy umysł nie jest w stanie pojąć. Nie dziw się, gdy on wybierze oglądanie meczu, zamiast wypadu z tobą na zakupy  czy do mamusi.  Sposób ten ma kilka wad. Po  pierwsze możesz doprowadzić to całkowitego rozpadu związku. Mężczyzna w tym okresie jest nadpobudliwy oraz zdolny do wszystkiego, ponieważ pokusa oglądnięcia tych dziewięćdziesięciu minut meczu jest silniejsza od niego. Drugim minusem wykorzystania tego sposobu podczas Mundialu jest przeobrażenie na stałe mężczyzny w twór „mężczyzno podobny”.

Drugim sposobem jest WSPÓŁUCZESTNICTWO.  Efektem przyjęcia tej taktyki będzie zaciśnięcie więzów między wami. On będzie miał  wiernego kompana, z którym będzie  mógł przeżywać każdego gola, ty będziesz miała go na oku. WSPÓŁUCZESTICTWO  wymaga jednak wiele poświęcenia, cierpliwości oraz umiejętności analitycznego myślenia.
Bo  kto o zdrowych zmysłach jest w stanie  pojąć o co chodzi w spalonym? Wad tej taktyki jest kilka. On pochwali się kolegom, że jego kobieta lubi piłkę nożną i będzie zabierał cię na  wspólne oglądanie meczy. Co gorsza, możesz przez przypadek polubić ten sport, czego mogą nie zrozumieć twoje koleżanki.

CZAS WOLNY to ostatni z domowych sposobów przeżycia tego okresu. Pomyśl, Mundial sprawił, że świat przypomina ten z  filmu „Seksmisja” Machulskiego. Praktycznie nie ma mężczyzn, a gdy są obecni to nie pamiętają o bożym świecie.  Jest to zatem idealna sytuacja by nadrobić zaległości związane z brakiem czasu na spotkania z koleżankami, wypady  na zakupy czy do SPA.  Musisz pamiętać tylko o tym, by Mistrzostwa Świata nie poprzedziło jakieś wydarzenie, które może drastycznie uszczuplić budżet domowy.  Wtedy bowiem z wszystkich twoich planów nici.

Zastosowanie  tych sposobów nie daje 100% gwarancji.  Trzeba pamiętać, że żaden z nich nie został wcześniej przebadany. W tej sytuacji jednak, co nam kobietom, pozostaje począć? Jeżeli nie zdecydujesz się na  użycie którykolwiek z proponowanych sposobów, możesz jedynie czekać cierpliwie na zakończenie mistrzostw. Pamiętaj jednak, że za dwa lata ta sytuacja może się powtórzyć, przy okazji Euro 2012.

PISAĆ PISAĆ PISAĆ…!

Koniec roku akademickiego za pasem, ale dla niektórych to nie tylko zaliczenia i egzaminy. Ostatnie roczniki mają jeszcze jeden płotek do przeskoczenia w sesji. O czym mowa? O nieuniknionej pracy licencjackiej.

sxc.hu

Pisać, pisać, pisać! To powtarza sobie każdy student trzeciego roku. Tylko od czego zacząć? Teoretycznie od tematu pracy, choć czasem i to wychodzi dopiero na sam koniec. Ale powiedzmy, że mamy pomysł. Zbieramy książki, które zahaczają o ten nasz cudowny pomysł, w zależności od potrzeb przygotowujemy ankietę, analizujemy wyniki, dopisujemy jakiś wstęp, zakończenie…i jest.

Ale zacząć…

No właśnie. Dlaczego tak ciężko jest nam zabrać się do rozpoczęcia pisania pracy? Dlaczego zostawiamy to na ostatnią chwilę? Wiadomo – mamy inne, ciekawsze zajęcia. A to inne zaliczenia, egzaminy, a to praca,  a to imprezy…ale zawsze tak było. Tego nie zmienimy, a pracę trzeba napisać. Najgorzej jest zacząć. Później jest już z górki (wiem z doświadczenia). Naprawdę polecam wszystkim rozpoczęcie i zakończenie pisania pracy, bo lepiej przemęczyć się parę dni niż modlić się o cud w postaci mobilizacji z-niewiadomo-kąd ;)

W jaki sposób w takim razie się zmotywować? Przede wszystkim tym, że to furtka do lepszej, dobrze płatnej pracy. Taki dyplom mówi sam za siebie: „Obroniłem się, wyglądam poważnie i profesjonalnie”. Dyplom otwiera drogę do kolejnych poziomów studiów a przecież wszyscy kochamy życie studenckie, które umożliwia wieczne imprezy, zniżki…

Warto się sprężyć i mieć ten cały licencjat z głowy. Im szybciej się zmobilizujemy, tym krócej będzie nam spędzać sen z powiek. Takie odkładanie na ostatnią chwilę nic dobrego nie wróży. Jedynie stres, że inni już napisali, a ja nie. Inni już się bronią a moja obrona nawet nie jest na horyzoncie. Inni już rozpoczęli wakcje, a ja..?

Nie pozostaje mi nic innego, tylko: Pisać, pisać, pisać!

Promuj Polskę w CNN International

Od lat słyszymy, że Polska nie umie się wypromować mimo, że ma 10 logotypów, a jej promocją zajmuje się 60 instytucji…  Narzekamy i narzekamy, a przecież możemy zrobić coś we własnym zakresie.  Zacznijmy od pomocy obcokrajowcom, szukającym Więziennej we Wrocławiu,  czy od powiedzenia dobrego słowa o naszym kraju/mieście na wycieczce w Grecji. Każda Polka czy Polak są PR-owcami naszego kraju i tego, co w nim najlepsze. Zróbmy tyle, co w naszej mocy, aby pokazać światu Polskę naszymi oczami! Poniżej pomysł CNNu:

Antonia Mortensen z CNN International namawia, aby przesyłać swoje filmy i zdjęcia poprzez platformę iReport. Najlepsze materiały zostaną wykorzystane podczas programu i-list pod koniec czerwca na antenie CNN International i na stronie internetowej iReport CNN.  Na temat programu i-list poświęconego Polsce możecie poczytać i podyskutować na forum Brief4Poland

Jestem pewna, że macie masę pomysłów na film o swoich małych ojczyznach, a może w czeluściach twardych dysków znajdziecie ciekawe zdjęcia i wideo obrazujące polskie obyczaje, kulturę i życie codzienne? Pokażcie, to, co kochacie w Polsce. Nie czekajcie na reklamy telewizyjne, na które nie macie wpływu. Tak jak na tę z 2007 roku:

Norwegia w Teatrze Polskim

Autorka- Natalia Nylec

Już jutro rozpoczynie się Festiwal „Strefa Norwegia” finalizujący współpracę Teatru Polskiego we Wrocławiu i Grusomhetens w Oslo.

Oba teatry wzięły udział w projekcie składającym się z kilku części, a trwającym przez cały sezon 2009/2010. Projekt zakładał propagowanie kultury norweskiej w Polsce, ścisłą współpracę między teatrami – spotkania z twórcami i znawcami teatru skandynawskiego. Rozpoczynający się jutro Festiwal „Strefa Norwegia” stanowi ukoronowanie tych długotrwałych działań.

W ramach festiwalu zobaczyć można spektakle norweskich twórców, m.in. „Panią z morza” w reżyserii norweskiego reżysera polskiego pochodzenia Piotra Chołodzińskiego. Wyświetlone zostaną filmy krótkometrażowe studentów Nordland Kunst – Og Filmskole oraz nominowany do Oskara obraz „Kautokeino” Nilsa Gaupa.

Zaprezentowane będą również  norweski „Wróg ludu” oraz  czytanie „TreningstimeAriego Behna.

Festiwal potrwa do 26 czerwca. Całość zamknie panel podsumowujący projekt z udziałem twórców norweskich i polskich oraz dyrektorów obu teatrów.

Więcej informacji na norwegia.teatrpolski.wroc.pl

Pecha Kucha – spróbujemy?

Nie ukrywajmy tego – Polacy nie umieją wygłaszać prezentacji. Uczymy się tego dopiero wtedy, kiedy naprawdę musimy i kosztuje nas to wiele stresu.

Nie lubimy prezentacji, w których nic się nie dzieje, kiedy prelegent czyta slajdy, albo maksymalnie odbiega od tematu. Osobiście idąc na kolejną konferencję branżową drżę na myśl o tym, jak (prawdopodobnie) przeładowane i nudne będą prezentacje. Zdarzało mi się z takich wystąpień po prostu wychodzić. Prelegent nawet nie zauważył zanurzony w dygresji, czy kolejnym filmiku na YouTube.

Znam też ból organizatorów, kiedy nie wiadomo jak przerwać utytułowanemu gościowi. Przez jakiś czas sprawdzały się kartony trzymane przeze mnie w pierwszym rzędzie z odliczaniem: zostało 5 minut, 3 minuty, KONIEC. Niestety, niektórzy po prostu przestali na mnie spoglądać. A gdy już się udawało złapać kontakt to prelegent/prelegentka zrzucała winę za wszystkie swoje prezenterskie grzechy na mnie mówiąc:  „Pani Luiza mnie tu już musztruje, ach, muszę kończyć, a najciekawsze było jeszcze przed nami” – część widowni była mi wdzięczna, ale byli i tacy, którzy obrzucali mnie nienawistnym spojrzeniem..

Myślę,  że rozwiązaniem na te wszystkie bolączki może być dobrze wyćwiczona technika zwana Pecha Kucha:

„PechaKucha ( czyt. Pe-cza-kcza) to forma prezentacji wymyślona przez Astrid Klein i Marka Dytham’a z Klein Dytham Architecture. Wszystko zaczęło się w 2003 roku w klubie Superdeluxe w Tokio. Japońskie określenie “PechaKucha” można przetłumaczyć w przybliżeniu na „pogawędka”. Jako coś pomiędzy pokazem slajdów a dobrą imprezą , PechaKucha Night pozwala każdemu z 14 prezentujących pokazać 20 slajdów po 20 sekund każdy, co daje w sumie 6 minut 40 sekund prezentacji. Dzięki temu prezentacje są zwięzłe, konkretne i na temat a zainteresowanie publiczności nie opada.” (źródło: http://www.pechakuchagdansk.ownlog.com/o-mnie.html) W Polsce Pecha Kucha Night to event dla zabawy, lub okazja do spotkania się artystów i prezentacji swoich ostatnich prac w Gdańsku, Warszawie i we Wrocławiu.

Pecha Kucha mogłoby się świetnie przyjąć w branży public relations – 6 minut 40 sekund case study czy opowieści o nowym narzędziu; Power Point ustawiony na 20 slajdów po 20 sekund, więc nie ma mowy o uciekaniu w dygresję, nie ma mowy o nieprzygotowaniu się do prezentacji, czy o literówkach, które zdradzają to, że prezentacja tworzona była w pocie czoła poprzedniej nocy (klasyczna Pecha Kucha to 20 obrazków, więc koniec z wypracowaniem na każdym slajdzie).

Można mieć wątpliwość, czy tak krótki czas prezentacji jej nie zuboży. Marek Skała opowiedział mi kiedyś anegdotkę. Zadzwonił do niego kierownik katedry PR jednej z uczelni: „Ile czasu potrzebujesz, aby przygotować wykład dla moich studentów?” „Jak długi ma to być wykład?”-zapytał trener „30 minut”, „No to będę potrzebował tygodnia, ale jeśli pozwolisz mi mówić trzy godziny to mogę przyjechać już teraz”. Ta opowieść pokazuje, że sztuka przemawiania to szuka ujęcia myśli w pigułkę, tak, aby słuchacze zrozumieli. Mając do dyspozycji 20 slajdów wyciągniemy esencję z tego, co mamy do powiedzenia.

Co o tym sądzicie? czy nie byłoby warto spotkać się i podzielić swoimi ostatnimi projektami, a po wszystkim iść na imprezę i w kuluarach  je omówić? Jak Wam się podoba taki sposób prezentacji?