Pecha Kucha – spróbujemy?

Nie ukrywajmy tego – Polacy nie umieją wygłaszać prezentacji. Uczymy się tego dopiero wtedy, kiedy naprawdę musimy i kosztuje nas to wiele stresu.

Nie lubimy prezentacji, w których nic się nie dzieje, kiedy prelegent czyta slajdy, albo maksymalnie odbiega od tematu. Osobiście idąc na kolejną konferencję branżową drżę na myśl o tym, jak (prawdopodobnie) przeładowane i nudne będą prezentacje. Zdarzało mi się z takich wystąpień po prostu wychodzić. Prelegent nawet nie zauważył zanurzony w dygresji, czy kolejnym filmiku na YouTube.

Znam też ból organizatorów, kiedy nie wiadomo jak przerwać utytułowanemu gościowi. Przez jakiś czas sprawdzały się kartony trzymane przeze mnie w pierwszym rzędzie z odliczaniem: zostało 5 minut, 3 minuty, KONIEC. Niestety, niektórzy po prostu przestali na mnie spoglądać. A gdy już się udawało złapać kontakt to prelegent/prelegentka zrzucała winę za wszystkie swoje prezenterskie grzechy na mnie mówiąc:  „Pani Luiza mnie tu już musztruje, ach, muszę kończyć, a najciekawsze było jeszcze przed nami” – część widowni była mi wdzięczna, ale byli i tacy, którzy obrzucali mnie nienawistnym spojrzeniem..

Myślę,  że rozwiązaniem na te wszystkie bolączki może być dobrze wyćwiczona technika zwana Pecha Kucha:

„PechaKucha ( czyt. Pe-cza-kcza) to forma prezentacji wymyślona przez Astrid Klein i Marka Dytham’a z Klein Dytham Architecture. Wszystko zaczęło się w 2003 roku w klubie Superdeluxe w Tokio. Japońskie określenie “PechaKucha” można przetłumaczyć w przybliżeniu na „pogawędka”. Jako coś pomiędzy pokazem slajdów a dobrą imprezą , PechaKucha Night pozwala każdemu z 14 prezentujących pokazać 20 slajdów po 20 sekund każdy, co daje w sumie 6 minut 40 sekund prezentacji. Dzięki temu prezentacje są zwięzłe, konkretne i na temat a zainteresowanie publiczności nie opada.” (źródło: http://www.pechakuchagdansk.ownlog.com/o-mnie.html) W Polsce Pecha Kucha Night to event dla zabawy, lub okazja do spotkania się artystów i prezentacji swoich ostatnich prac w Gdańsku, Warszawie i we Wrocławiu.

Pecha Kucha mogłoby się świetnie przyjąć w branży public relations – 6 minut 40 sekund case study czy opowieści o nowym narzędziu; Power Point ustawiony na 20 slajdów po 20 sekund, więc nie ma mowy o uciekaniu w dygresję, nie ma mowy o nieprzygotowaniu się do prezentacji, czy o literówkach, które zdradzają to, że prezentacja tworzona była w pocie czoła poprzedniej nocy (klasyczna Pecha Kucha to 20 obrazków, więc koniec z wypracowaniem na każdym slajdzie).

Można mieć wątpliwość, czy tak krótki czas prezentacji jej nie zuboży. Marek Skała opowiedział mi kiedyś anegdotkę. Zadzwonił do niego kierownik katedry PR jednej z uczelni: „Ile czasu potrzebujesz, aby przygotować wykład dla moich studentów?” „Jak długi ma to być wykład?”-zapytał trener „30 minut”, „No to będę potrzebował tygodnia, ale jeśli pozwolisz mi mówić trzy godziny to mogę przyjechać już teraz”. Ta opowieść pokazuje, że sztuka przemawiania to szuka ujęcia myśli w pigułkę, tak, aby słuchacze zrozumieli. Mając do dyspozycji 20 slajdów wyciągniemy esencję z tego, co mamy do powiedzenia.

Co o tym sądzicie? czy nie byłoby warto spotkać się i podzielić swoimi ostatnimi projektami, a po wszystkim iść na imprezę i w kuluarach  je omówić? Jak Wam się podoba taki sposób prezentacji?

Advertisements

komentarze 4

  1. Mnie się to bardzo podoba. Krótko, konkretnie i na temat. Na pewno więcej z takich prezentacji zostanie przez słuchaczy zapamiętane niż podczas takich zwykłych klasycznych wystąpień, pełnym dygresji, na których ciężko jest wysiedzieć… Jeszcze raz: bardzo dobry pomysł :)

  2. jako studentka bardzo często spotykam się z nieprofesjonalnie przygotowanymi prezentacjami. o ile koleżankom i kolegom na zajęciach jeszcze czasami mogę wybaczyć (choć na IV/V roku mogliby się już bardziej postarać), to niestety czytanie z przeładowanych tekstem slajdów przez wykładowców jest po prostu karygodne! wiem, że uczelnie to instytucje reformujące się w żółwim tempie, ale skoro prowadząca/-y decyduje się na korzystanie z narzędzia jakim jest prezentacja to niech to robi profesjonalnie! pecha-kucha, jeśli nie receptą na tę sytuację, może być chociaż wskazaniem kierunku w podejściu do przygotowania prezentacji. będę polecać ‚pecha-kucha’ znajomym na uczelni i prowadzącym. a może zrobię o tym prezentację na któreś zajęcia? ;)

    • Brawo Ola :) Zrób taką prezentację :P Niektórym faktycznie by się przydało takie szkolenie „Jak poprawnie tworzyć prezentację, aby słuchaczy zainteresować NIE ZANUDZIĆ” :) Ja już całe szczęście powoli tworzę prezentacje (na zajęcia) z minimalną ilością tekstu :P

  3. Do tego tematu idealnie pasuje pozycja książkowa Zen Prezentacji link: http://helion.pl/ksiazki/zen_prezentacji_proste_pomysly_i_wazne_zasady_garr_reynolds,zenpre.htm

    Na kilku spotkaniach starałem się trzymać schematu 20/20 i okazało się to zbawienne, bo lubię mówić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: