Targi – miejsce kontaktu czy kontraktu

Chcąc skutecznie wypromować swoją firmę, a przy tym znacząco odróżnić ją od konkurencji warto postawić na bezpośredni kontakt z klientem. Taki kontakt umożliwia uczestnictwo w targach. Firmy biorące udział w targach stają się bowiem wiarygodne dla swoich klientów.

Jeszcze do niedawna targi kojarzono przede wszystkim ze sprzedażą produktów i usług, a ich skuteczność mierzono liczbą zawartych transakcji i wartością kontraktów. Obecnie daje się zaobserwować zmianę tego trendu – targi nie mają spełniać już wyłącznie celów sprzedażowych, teraz postrzega się je przede wszystkim jako skuteczne narzędzie komunikacji. Targi przestają więc być „miejscem kontraktu”, a stają się „miejscem kontaktu”.

Według badań prowadzonych przez liczne ośrodki badawcze, siła targów leży przede wszystkim w możliwości zaistnienia i zademonstrowania obecności firmy na rynku. Jest to doskonały sposób kreowania pozytywnego obrazu firmy, a także tworzenia i wzmocnienia marki. W dalszej kolejności targi pozwalają zaprezentować nowe produkty danej firmy, a także pozyskać nowych klientów. Takie działanie pozwala więc na wzrost znajomości i udoskonalenie wizerunku firmy, stanowić ma także istotną kartę przetargową w zawieraniu nowych umów biznesowych oraz ma wpłynąć pozytywnie na decyzje klientów.

W biznesie targi umożliwiają osiągnięcie kilku celów jednocześnie- w tym samym miejscu, w tym samym czasie i w wyjątkowej atmosferze spotykać się mogą firmy i ich potencjalni klienci, mogą poznać swoje wzajemne oczekiwania, potrzeby, mogą zacząć prowadzić rozmowy biznesowe prezentując przy tym swoje produkty i usługi. Kontakty z kontrahentami odwiedzającymi stoisko firmowe pozwalają zebrać niemożliwe do uzyskania w inny sposób opinie. Duże znaczenie ma obserwowanie oferty i zachowań konkurentów. Dzięki temu targi są często źródłem pozyskiwania nowych pomysłów, a także wprowadzania innowacji w przedsiębiorstwie na podstawie bodźców wypływających z kontaktów z konkurentami.

Targi to okazja do spotkania wszystkich najważniejszych przedstawicieli z danej branży oraz poznania branżowych nowości. Przyczynia się to także do dialogu i wymiany opinii.

Uczestnictwo w targach stanowić też może doskonałe wsparcie reklamy i innych technik promocyjnych. Targi są szczególnym instrumentem marketingu, cieszącym się dużym zainteresowaniem mediów, przy okazji targów organizowane są konferencje prasowe, a na imprezie pojawiają się ważne osobistości, którym towarzyszy zazwyczaj wzmożony szum medialny. Targi objęte są także patronatami medialnymi przez różnorodne media branżowe i ogólnopolskie, które nagłaśniając całą imprezę zawsze wspominają o wystawcach.

Targi dają więc możliwość poznania oczekiwań dotychczasowych i potencjalnych klientów, pomagają uzyskać natychmiastową opinię na temat oferty, a także są pomocne przy wprowadzaniu na rynek nowych produktów i usług.

Częstym problemem dla wielu firm jest zmierzenie skuteczności i ocena efektów jakie przyniosło uczestnictwo w targach. Zazwyczaj bywa tak, że efekty udziału w imprezie pojawiają się po dłuższym okresie czasu, może przecież zdarzyć się sytuacja, że np. firma złoży pierwsze zamówienie po kilku miesiącach od momentu kontaktu z przedstawicielem na targach. Wiele przedsiębiorstw, które cyklicznie już wykupują powierzchnie wystawiennicze, wypracowało swoje własne metody badania skuteczności udziału w targach, umożliwiające stwierdzenie jakie imprezy targowe powinny być wykorzystywane przede wszystkim do celów handlowych, a które raczej do informacyjno – reklamowych. Ocena taka jest tak ważna ponieważ targi nieodpowiednio wykorzystane stać się mogą wydatkiem nie przynoszącym korzyści. Dlatego też tak istotne jest podjęcie odpowiednich działań po zakończeniu imprezy targowej. Jak mawiają pracownicy firm niemieckich: „pierwszy dzień po targach jest bowiem pierwszym dniem przed targami”.

Alicja Turek

Reklamy

Geomarketing – nowy trend w marketingu

Geomarketing z impetem wkroczył do Wielkiej Brytanii i USA. W 2010 roku potroiła się liczba użytkowników korzystających z urządzeń ustalających lokalizację wynika z badań SNL Kagan. W Polsce ten rodzaj marketingu jeszcze raczkuje. Jednak zapowiedź wprowadzenia usługi Places przez Facebook jeszcze w tym roku może tą sytuację znacznie odmienić.

Marketing mobilny i usługi geolokalizacyjne to jeszcze nowość dla wielu marketerów, nie tylko z Polski. Fakt ten stanowi dla specjalistów z tej branży niepowtarzalną szansę na wprowadzenie innowacyjnych kampanii, tym bardziej, iż prognozy na najbliższe lata mówią same za siebie. Liczba osób korzystających z serwisów społecznościowych na swojej komórce, według danych eMarketera, podwoi się między 2010 a 2015 rokiem. Wraz z tym wzrostem obserwować będziemy zwiększenie liczby osób korzystających z serwisów ustalających lokalizację – przekonują analitycy z eMarketera.

Już w 2010 roku widoczne były pewne zmiany. W marcu ubiegłego roku Foursquare pochwaliło się rosnącą popularnością swojego serwisu – z usług oferowanych przez portal skorzystało pół miliona użytkowników. Już miesiąc później liczba ta powiększyła się o kolejne pięćset tysięcy osób. W grudniu współzałożyciel serwisu – Dennis Crowley zabrał głos w trakcie paryskiej konferencji LeWeb. Oznajmił, że w Foursquare zarejestrowano ponad pięć milionów user ID’s (identyfikatorów użytkownika).
Punkty za „meldunek”

Geolokalizacja umożliwia ustalenie miejsca, w którym znajduje się użytkownik uruchamiający wybraną aplikację czy wchodzący na stronę internetową. W Wielkiej Brytanii np. L’Oréal i Starbucks w listopadzie 2010 roku podpisały z operatorem komórkowym O2 umowę, dzięki której obie firmy będą mogły wysyłać sms-y promocyjne za każdym razem, gdy abonent O2 znajdzie się w pobliżu wybranego sklepu. W Europie Zachodniej i USA na popularności zyskują także takie serwisy jak FourSquare i Gowalla, które łączą „świadomość lokalizacji” z elementem społecznościowym. Jak to działa?

– Korzystając z wyżej wymienionych portali w swoim telefonie możemy w czasie rzeczywistym „zameldować się” w danym miejsca i podzielić się spostrzeżeniami na jego temat. Informacje o takim zdarzeniu widzą również nasi znajomi. Za „meldowanie się” dostajemy punkty i odznaczenia a w przyszłości prezenty – wyjaśnia Piotr Krawiec, specjalista od e-marketingu, na co dzień zarządzający agencją marketingową Praktycy.com.

Punktowane jest także dodawanie nowych lokalizacji. System sugeruje również miejsca znajdujące się w pobliżu. Potencjał tego typu narzędzi jest ogromny, szczególnie w obliczu coraz większego ruchu generowanego przez urządzenia mobilne, takie jak telefony komórkowe czy smartphony. Usługi oparte na geolokalizacji z prostej przyczyny zyskują na znaczeniu w oczach marketingowców.

– Serwisy te umożliwiają dostarczenie interesującej oferty w momencie, kiedy klient jest w pobliżu danego sklepu czy restauracji – mówi Noah Elkin główny analityk eMarketera, autor najnowszego raportu „Beyond the Check-In: Best Practices for Location-Based Marketing”. – Ponadto metoda ta umożliwia zbudowanie świadomości marki oraz uzyskanie natychmiastowej odpowiedzi na nasze działania – dodaje.

Dane nawigacyjne pozwalają także marketingowcom na wysyłanie wiadomości podczas każdego etapu procesu zakupowego, począwszy od budowania świadomości na temat lokalizacji sklepu lub produktu, poprzez bardziej kierunkowe działanie obejmujące dostarczanie szczegółowej oferty, w momencie kiedy klient znajduje się w pobliżu miejsca docelowego. Korzyści z geolokalizacji mogą dostrzec również reklamodawcy. Reklama mobilna – jak wynika z szacunków ZenithOptimedia – będzie coraz bardziej popularna – budżet przeznaczony na reklamę internetową uszczuplony zostanie na rzecz wydatków na reklamę mobilną.

Szansa dla polskich marketingowców

W Polsce tego typu serwisy dopiero raczkują, mimo że FourSquare czy Gowalla są obecne na polskim rynku, w 2010 roku powstały także polskie odpowiedniki Popla i Lokter.

– To jest jedna wielka innowacja i z tego punktu widzenia na polskim rynku jest duży postęp. W niedalekiej przyszłości na pewno zaczną się pojawiać nowe serwisy – mówi Marcin Bodzioch z serwisu Popla.pl. Facebook ponadto wypuszcza swoją usługę Places, której na razie w Polsce nie ma, ale funkcjonuje dobrze w USA. – Places pozwala powiązać FanPage z fizyczną lokalizacją danego biznesu. Dzięki temu użytkownicy korzystający z aplikacji mobilnej Facebook-a będą mogli zarejestrować się w danym miejscu – informacja o tym, że to zrobili pojawi się na ich „Wallu” – wyjaśnia Łukasz Plutecki, współwłaściciel agencji interaktywnej NetArch.

Dodatkowo osoba, która rejestruje się w danym miejscu będzie mogła zaznaczyć z kim się tam znajduje (oczywiście spośród swoich znajomych na Facebook-u). Na tej podstawie Facebook stworzy bazę najbardziej popularnych miejsc oraz będzie mógł rekomendować ciekawe miejsca w danej lokalizacji.

Przykłady użycia geomarketingu

Case sklepu Coach

Sklep marki Coach w Nowym Jorku w dniu otwarcia oferował swoim pierwszym 200 Klientom wodę kolońską (o wartości 85 dolarów), w przypadku „zameldowania się” w sklepie przy pomocy serwisu FourSquare. Tego dnia 10% Klientów Coach napisało do wszystkich swoich znajomych „Jestem w nowym sklepie Coach w Nowym Jorku”. Za tego rodzaju tradycyjną reklamę firma musiałaby wydać dużo więcej, niż za 200 butelek z perfumami.

Case promocji albumu James’a Blunta’a

James Blunt przy organizacji premiery swojego najnowszego albumu – Some Kind of Trouble użył funkcji Place na Facebooku. Każdy fan, który przy pomocy tej opcji zameldował się w centrum Londynu, brał udział w losowaniu biletów na koncert. Jednak to nie wszystko. Na stronie piosenkarza znajdowała się informacja, że nawet po zakończeniu imprezy „meldując się” w okolicy One Mayfair miał możliwość wysłuchania trzech piosenek z nowego albumu. Był to świetny sposób na „przedłużenie życia” promocji przeznaczonej dla ograniczonej liczby osób.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można podejrzewać, że w roku 2011 będziemy obserwować rozwój geo i mobilne marketingu.

Magdalena Łęgosz/ PRaktycy.com

Stare maleńkie w sesji Vogue’a

 

Sesja Vogue’a

Dzisiaj krótko o sesji zdjęciowej wykonanej przez Sarifa Hamza, która ukazała się w świątecznym numerze francuskiego Vogue’a.

Sesja zdjęciowa natychmiast wywołała skandal, dlaczego? Na zdjęciach możemy zobaczyć 6-letnie dziewczynki przebrane za dorosłe kobiety, które pozują w kreacjach dla dorosłych. Ich buzie są pokryte mocnym, ciężkim makijażem.  Dzieci-modelki to Lea, Thylane i Prune. Na zdjęciach Sarifa Hamza możemy zobaczyć dziewczynki pozujące pod choinką jako prezenty… lub leżące na podłodze, na tygrysich skórach.

Sesja Vogue'a

W wieku poprawności politycznej i walki o <gender-neutral> język, tego typu sesja nie jest wyrazem progresywizmu i nowoczesności, lecz powrotem do  konkursów „Małych miss”, które w USA są napędzane głównie przez rodziców, próbujących  zrekompensować własne niepowodzenia zmuszaniem  swoich córek do udziału w tego typu imprezach. Nie są to zazwyczaj wykształceni  liberałowie ze Wschodniego Wybrzeża, lecz mocno konserwatywne rodziny, dla których kobieta „powinna znać swoje miejsce” – co często sprowadza się do jej uprzedmiotowienia.

Vogue promuje to samo – tylko w ładniejszym opakowaniu. Seksualizacja 6-letnich dziewczynek na tych zdjęciach to tylko popieranie przedmiotowego traktowania kobiety i szufladkowania ich jako przeznaczonych do konkretnej roli – seksbomby.

Wypacza to także stosunek małych dziewczynek do ich ciała – co później przekłada się na kultywowanie nieosiągalnego  ideału piękności (w rzeczywistości – potraktowanej Photoshopem), będącego przyczyną wielu problemów społecznych wśród dziewcząt – z nałogami czy zaburzeniami odżywiania włączanie.

Małe Miss… a może raczej stare maleńkie?

źródło: wykop.pl

Jakie jest Wasze zdanie? W jakim wieku dziewczyny powinny rozpoczynać pracę w modelingu? Czy matki – kobiety powinny zgadzać się na tego typu sesje? Czy jednak małe dziewczynki powinny brać udział w sesjach dziecięcych, np. reklamujących zabawki, ubranka dziecięce czy pokarm dla maluchów?

Nie ma cwaniaka na warszawiaka

Od wczoraj robi furorę w internecie. Mało kto jeszcze o nich nie słyszał. Na swoich fan page’ach opublikowali go Gadzinowski, Mediafun, Wrocław, Wrocław z Wyboru. Prawie każdy, kto widział teledysk wspomniał o nim w rozmowie ze znajomymi. O czym mowa? Projekt Warszawiak wystartował z pierwszym nagraniem i od razu klipem video – Nie ma cwaniaka na warszawiaka.

Po co powstał Projekt Warszawiak?

Celem projektu jest ukazanie Warszawy za pomocą starych, niekiedy zapomnianych warszawskich utworów, melodii. Jak na swojej stronie piszą autorzy – Warszawa. Miasto ze złamanym kręgosłupem, zniszczoną tradycją i brzydkim, nieuprzejmym dziś charakterem, zasługuje na szacunek. Niewiele autentycznych śladów przeszłości tu zostało, tym bardziej warto ich poszukać i podzielić się z innymi – i tak też robią.

W projekt zaangażowali się…

Łukasz Garlicki – aktor, absolwent warszawskiej Akademii Teatralnej. Współtwórca kilku offowych projektów muzycznych, Jacek Jędrasik – copywriter, autor tekstów, muzyki do przedstawień teatralnych. Współtwórca kliku offowych projektów muzycznych, Marek Kępa – utalentowany gitarzysta młodego pokolenia, Szymon Orfin – reżyser dźwięku, kompozytor, bębniarz.

Nie ma cwaniaka na warszawiaka…

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą tłumaczę – Nie ma cwaniaka na warszawiaka – to stary utwór napisany przez Stanisława Grzesiuka (wersja oryginalna zamieszczona do odsłuchu na końcu wpisu).

Wersja utworu w wykonaniu Projektu Warszawiak w moim odczuciu jest świetna. Twórcy w różnoraki sposób przedstawiają dzisiejszą Warszawę. Przez teledysk przewijają się różne postaci: kelner z Przekąsek Zakąsek, student jedzący obiad w barze mlecznym, taksówkarze, sprzedawca kebabu, sponsor z galeriankami, robotnik, bokser, imprezowicz, drag queen w roli warszawskiej syrenki, człowiek przebrany za kufel, rozdający ulotki. We wszystkie postaci wciela się Łukasz Garlicki. Dzięki ciekawym samplom i połączeniu elektronicznego bitu z różnymi instrumentami uzyskano nowoczesną wersję starego przeboju.

Nie ma cwaniaka na warszawiaka – podane w formie nowoczesnej przez Projekt Warszawiak:


 

Dla porównania wersja oryginalna, w wykonaniu Stanisława Grzesiuka :

Przyjemnego słuchania :)

Wrocławscy STRATEDZY wystartowali!

źródło:mca.edu.pl

Pierwsze spotkanie Klubu Strategów Marketingu we Wrocławiu w końcu doszło do skutku! 29 października Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej we Wrocławiu stał się „strategicznym” miejscem pierwszego zjazdu „marketerów”.

Grono entuzjastów marketingu, reklamy, public relations i szeroko pojętej komunikacji rozpoczęli cykl spotkań Klubu Strategów Marketingu. Podczas pierwszego zjazdu – choć małe, to pełne pomysłów, doświadczenia i zapału do pracy – grono miłośników komunikacji debatowało nad strategią najbliższych spotkań. Na pierwszy „rzut” poszły tematy, jakie mają zostać poddane pod dyskusję podczas cyklu spotkań. Pomysłów było, co nie miara… Oto kilka z nich:

1.    Marketing lojalnościowy.
2.    Marketing relacji z klientami w sieci.
3.    CSR – mity i prawdy.
4.    Trendsetterzy, jak ich wykorzystać w komunikacji?
5.     Lifestyle a etyka marketingowa.
6.    Marketing trudnych produktów.
7.    Ambient w mediach.
8.    Doda – fenomen.
9.    Marki własne.
10.    Blogi w marketingu. Jak je wykorzystać?
11.    Kampanie wizerunkowe.

Druga część spotkania przebiegła pod hasłem programów lojalnościowych. Uczestnicy zastanawiali się jakie programy lojalnościowe i czy w ogóle mają sens. Czy obdarowywanie konsumentów rabatami jest dobre? A może oferowanie programów punktowych to przepis na sukces komunikacji? Marketerzy po długich i burzliwych dyskusjach doszli do wniosku, że rabaty i programy punktowe w cale nie muszą zdać rezultatów – choć wielu może się tak wydawać. Najważniejsze przy budowaniu marki i tworzeniu strategii komunikacji są EMOCJE. Jak twierdzi Maciej Tesławski, pomysłodawca spotkań Klubu Strategów Marketingu „O lojalności do marki decydują emocje (…) Nie znam produktów, które konsument kupowałby racjonalnie”. Krótko mówiąc, markę budujemy na emocjach, na ciągłym obcowaniu z nią (member get member), a nie dawaniu punktów za free. Przemyślana strategia, to klucz do sukcesu.

Najbliższe spotkanie już niebawem. O dokładnym terminie Was poinformujemy.

Klub Strategów Marketingu powstał w listopadzie 2009 roku. Od tamtej pory, w jego ramach prowadzone są otwarte spotkania dyskusyjne. Zjazdy odbywają się w wybranych miastach Polski. W spotkaniach tematycznych biorą udział ludzie, dla których marketing, komunikacja i budowanie relacji ze środowiskiem to pasja. Udziału w spotkaniach jest bezpłatny.

 

Autorka tekstu: Marta Dec

Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu

Trwa Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu. W dniach od 16 do 22 września plakaty, banery i komunikaty radiowe będą zachęcały aby przesiąść się z samochodu do środka komunikacji publicznej bądź na rower.

W tym czasie warszawskie i sopockie kawiarnie „W Biegu Cafe” umożliwiąją bezpłatne korzystanie z tandemów, a pociągi REGIO zwalniają z opłaty za przewóz rowerów. Akcję można śledzić również za pośrednictwem radia – Radio Złote Przeboje i Radio ZET przeprowadza konkursy w których wygrać można jednoślad.

„Oszczędź sobie i środowisku. Spalaj kalorie a nie benzynę” – hasło promujące kampanię przygotowaną przez Ministerstwo Środowiska przekonuje do rezygnacji z używania samochodu na krótkich dystansach. Jak wykazują, ponad połowa polskich podróży trwa nie dłużej niż 15 minut. Taki dystans można z powodzeniem pokonać rowerem lub na piechotę.

Do akcji przyłączyło się 113 miast. W Łodzi osoby posiadające bilety okresowe mogą kupić bilety do kina ze zniżką. Kraków otwiera nowe ścieżki rowerowe oraz pozwala, podobnie jak Warszawa i Szczecin, bezpłatnie jeździć komunikacją miejską..

Z kolei 22 września w ramach Dnia bez Samochodu stolica uruchomi punkty darmowych wypożyczalni rowerów, przewidziany jest również happening – przy Pałacu Kultury i Nauki można będzie zmierzyć emisję CO2 wytwarzanego podczas korzystania z różnych rodzajów transportu.

„Pielęgnujmy EKOzwyczaje” czyli roślina za butelki

W najbliższy weekend 18 i 19 września mieszkańcy jedenastu polskich miast będą mogli wziąć udział w CSR-owej akcji Biedronki i Carlsberga „Pielęgnujemy EKOzwyczaje”. Każdy kto przyniesie dziesięć szklanych opakowań dostanie w zamian sadzonkę rośliny doniczkowej.

Wspólna akcja Biedronki i Carlsberga będzie przeprowadzona jedynie w wybranych placówkach sklepu we Wrocławiu, Oleśnicy, Krakowie, Szczecinie, Warszawie, Płocku, Łodzi, Lublinie, Gdańsku, Poznaniu i Legionowie od godziny 10.00 do 18.00. Na parkingach sklepów będą wyznaczone miejsca, gdzie za każde dziesięć oddanych opakowań szklanych, otrzymamy jedną sadzonkę rośliny doniczkowej. Sklepy biorące udział w tej akcji można rozpoznać poprzez plakaty i ulotki promujące wydarzenie.

Celem akcji jest budowanie wśród klientów sklepu świadomości ekologicznej oraz uświadomienie im potrzeby segregacji opakowań szklanych i recyklingu. Uczestnicy wydarzenia będą mogli dobrowolnie wypełnić ankietę dotyczącą ekologii. Jej wyniki będą analizowane przez wykładowców Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie, która objęła akcję patronatem.

Patronem „Pielęgnujemy EKOzwyczaje” jest także Organizacja Odzysku „Koba”, która zajmie się proekologicznym recyklingiem szkła zebranego w sobotę i niedzielę. Warto dodać, że organizacja ta bardzo aktywnie edukuje społeczeństwo o ekologii, organizując cykl wydarzeń „Sprzątanie Świata 2010”.

Spółka Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciel sieci sklepów Biedronka, nie pierwszy raz demonstruje swoje zainteresowanie ekologią. „Dzień Ziemi co dzień”, „Dbajmy o środowisko” to nazwy wcześniejszych akcji. Oprócz tego JMD  wprowadziła do sprzedaży ekologiczne, płatne torby wielokrotnego użytku i podjęła współpracę z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami.

Również drugi z organizatorów akcji, firma Carlsberg Polska jest znana z proekologicznych modernizacji browarów, działań związanych z poszanowaniem energii i wody, czy edukacji ekologicznej pracowników i konsumentów.